top of page

NYC - tylko kilka osób

Gdyby gęstość zaludnienia Nowego Jorku była taka sama jak na Alasce, Manhattan zamieszkiwałoby zaledwie kilka osób. To porównanie, przeczytane kiedyś w książce reportażowej, powracało do mnie za każdym razem, gdy byłam w Nowym Jorku.

To miasto-gigant, miasto-mrowisko — barokowe, pełne energii, o bujnej formie, nieustannie zmieniające swoje oblicze; paradoksalnie zawsze wydawało mi się bardzo odległe od popkulturowego wizerunku „stolicy świata” tętniącej życiem. Za każdym razem, gdy tam przebywałam, odczuwałam niezwykle silną izolację, rodzaj samotności — tak intensywnej, że zmuszała mnie do chowania się głęboko w sobie.

Zauważyłam, że Nowy Jork sprzyja temu poczuciu wyobcowania i że w przestrzeni publicznej wielu ludzi (o ile nie są otoczeni przez przyjaciół lub bliskich) zachowuje się tak, jakby byli sami w wielkim mieście. Sceneria megalopolis, przekraczająca ludzką skalę, dodatkowo potęguje to przejmujące doświadczenie miejskiej samotności.

Spacerując po Nowym Jorku z aparatem — najpierw nieświadomie, a potem już celowo — szukałam miejsc i scen opowiadających o doświadczeniu alienacji i pustki. Jak na pustyni. Chciałam pokazać miasto tak wyludnione, jakby mieszkało w nim zaledwie kilka osób.

Inne projekty:
 

  • Bałtyk. Po sezonie

  • Hitch a Ride to Rockaway Beach

  • Urban Frontiers

  • Koniec mitu

  • For Nature

  • Portret

  • Inne

  • Black Facebook Icon
  • Czarny Tumblr Ikona
  • Black Instagram Icon
  • Czarny LinkedIn Icon
bottom of page